Cztery pancerne i psy

Pies Tales i wolonariuszka fundacji Psia Kość na spacerze (źródło: fundacja Psia Kość)

pies Tales z jedną z wolontariuszek fundacji (źródło: fundacja Psia Kość)

18 marca 2020

Mówią o sobie Cztery Pancerne, bo czasami poświęcają się do granic możliwości, aby robić to, co kochają – pomagać psom. O trudach i radościach pracy w fundacji Psia Kość opowiada nam jedna z nich. 

„Oprócz tysięcy złych ludzi, którzy znęcają się i porzucają zwierzaki, wiem, że są też osoby o wielkich sercach. Wszystko, co robimy zatoczy koło i wróci do nas ze zdwojoną siłą.” ­­– mówi pani Agata Jasińska z fundacji Psia Kość. Psia Kość to jedna z 16 organizacji, do których trafiło 8 249 złotych zebranych podczas świątecznej kampanii sklepu zooplus.* Jak fundacja zamierza wykorzystać te pieniądze? I jak wygląda praca w fundacji na co dzień? Przeczytajcie.

Dzień dobry. Bardzo się cieszę, że zgodziła się Pani na ten wywiad. Myślę, że klienci zooplus chcieliby dowiedzieć się czegoś o organizacjach, którym wspólne z nimi pomogliśmy w ramach świątecznej kampanii. Może zacznijmy od tego, jak powstała Wasza fundacja?

Agata Jasińska: Fundacja Psia Kość powstała w 2015 roku, głównie na rzecz Komunalnego Schroniska w Sosnowicach. Historia jest ciekawa, bo my – założycielki fundacji – nigdy wcześniej się nie znałyśmy, pochodzimy z różnych miast. Połączyła nas pasja do psów, chęć niesienia pomocy. Poznałyśmy się właśnie w schronisku. Z czasem chciałyśmy czegoś więcej dla podopiecznych, nowych możliwości, i tak postanowiłyśmy założyć fundację Psia Kość.

Mogłaby Pani dodać jeszcze kilka słów o założycielkach? Ile Was jest?

Działamy głównie w czwórkę – ja Agata, Justyna, Asia i Ewa. Mówimy o sobie cztery pancerne, bo niekiedy poświęcamy się do granic możliwości, kosztem rodziny, własnych zwierząt, nieprzespanych nocy, ale robimy to, co kochamy.

Cztery pancerne i psy. Brzmi niewiarygodnie! Powiedziała Pani „głównie w czwórkę”. Macie kogoś do pomocy?

Mamy wolontariuszy ze schroniska, którzy są jednocześnie wolontariuszami fundacji. Każdy z członków fundacji i wolontariuszy pracuje zawodowo, a „praca” w fundacji wykonywana jest pro bono w przerwach między innymi obowiązkami.

Teraz już rozumiem, skąd te nieprzespane noce…

Faktycznie, bywa, że czasu jest mało. Ale komunikujemy się między sobą codziennie, to już chyba uzależnienie. (Śmiech) W schronisku spotykamy się głównie w niedziele, bo jest to nasz wspólny wolny dzień od pracy zawodowej. Wtedy wychodzimy na spacery, fotografujemy, sprzątamy i staramy się, aby pokrzywdzone psy nie straciły wiary w człowieka, głaskamy, oswajamy, dajemy namiastkę domu.

Wiem, że to jeszcze nie wszystko, co robicie…

Nie wszystko. Staramy się znajdować nowe domy również dla psów wymagających, weteranów czy staruszków, pozyskujemy sponsorów na modernizację schroniska, na lepszą karmę, wozimy pieski do specjalistów i finansujemy wizyty, na co nie może pozwolić sobie schroniskowy budżet. Propagujemy czipowanie. Co roku tworzymy również kalendarze ze zdjęciami podopiecznych.

Myślę, że nasi czytelnicy z zachodniopomorskiego chcieliby wiedzieć, jak oni, personalnie, mogliby pomóc w schronisku oraz waszej fundacji.

Często ogłaszamy na Facebooku akcje pomocowe, jest to najczęściej transport psa, zbiórka finansowa czy akcje generalnego sprzątania w Schronisku. Każdy może pomóc: niektórzy robią piękne zdjęcia, inni tworzą bajkowe opisy na Facebooku. Każdy talent i każde ręce do pomocy są na wagę złota.

Klienci zooplusa biorący udział w kampanii pomogli finansowo. Kwota, którą otrzymała każda organizacja to dokładnie 8 249 złotych i 6 groszy. Mogłaby Pani pokrótce opowiedzieć darczyńcom, na co przeznaczyliście lub planujecie przeznaczyć ten datek?

Na dniach do onkologa jedzie podopieczny schroniska Piorun, pies w jesieni wieku, porzucony. Ma operacyjny nowotwór przy oku. Podjęliśmy się transportu, finansowania i opieki nad nim. Zakupimy również specjalną karmę dla alergika Murzyna oraz dla niepełnosprawnej, jeżdżącej na wózku Jessi. Niebawem trzeba będzie zamówić czipy dla schroniska. Myślimy też o pralce przemysłowej do prania koców, do tej pory przybrudzone koce są utylizowane z powodu braku pralki, a tak ciepłe kocyki można będzie wykorzystywać ponownie.

Historia Pioruna chwyta za serce. Czy pamięta Pani jakąś szczególną dla Pani historię zwierzaka lub zwierząt?

Każda historia jest wyjątkowa. Było kilka ciekawych, jak adopcje psów niewidomych, wykupienie konia i owcy z rąk rzeźnika lub uratowanie lisa, który był maskotką. Mieszka teraz w lisim azylu. Najgłośniejszym naszym sukcesem była adopcja niepełnosprawnego psa Tomka z przerwanym rdzeniem, jeżdżącego na wózku inwalidzkim. Tomek poleciał samolotem do nowego domu do Stanów do Mery i Toma, którzy prowadzą dom adopcyjny dla psów niepełnosprawnych. Wspaniały American Dream. (Śmiech)

Wow, bardzo dziękuję, że podzieliła się Pani tymi historiami. Faktycznie są wyjątkowe. Ostatnie pytanie. Co Pani uważa za najmocniejszą stronę Waszej fundacji?

Myślę, że to, że działamy bardzo rozsądnie. Zawsze prawda i szczerość staje u nas na pierwszym miejscu. Wyjątkowe jest też to, że się nie kłócimy między sobą. A jak już pojawi się różnica zdań to dochodzimy do kompromisu, bo przecież robimy to dla zwierząt, nie dla siebie. Dużo ze sobą rozmawiamy, planujemy i chyba dzięki temu osiągamy zamierzone cele.

I dlatego bardzo się cieszymy, że to właśnie do Was trafiły nasze datki. Dziękuję bardzo, pani Agato.


*W listopadzie i grudniu 2019 roku zooplus zorganizował świąteczną akcję charytatywną na rzecz zwierząt. Kupując produkty marek Wolf of Wilderness, Purizon, Concept for Life, Wild Freedom i zoolove, klienci sklepu przekazywali część pieniędzy organizacjom prozwierzęcym. W Polsce w ramach akcji zebrano ponad 130 tysięcy złotych. Pieniądze trafiły do 16 fundacji w całym kraju – każda otrzymała pomoc w wysokości 8249,06 złotych. Więcej informacji: TUTAJ

Szczęśliwa suczka Sara, podopieczna fundacji Psia Kość (źródło: fundacja Psia Kość) Niepełnosprawna suczka Jessi, podopieczna fundacji Psia Kość (źródło: fundacja Psia Kość) Pies Poldek z fundacji Psia Kość skacze przez przeszkodę (źródło: fundacja Psia Kość) Suczka Ada na rękach wolontariuszki fundacji Psia Kość (źródło: fundacja Psia Kość) Pies Kumpel przytulony do nogi wolontariuszki fundacji Psia Kość (źródło: fundacja Psia Kość) Pies Brutus, podopieczny fundacji Psia Kość (źródło: fundacja Psia Kość)

Od lewej: Sara, Jessi, Poldek, Ada, Kumpel i Brutus (źródło: fundacja Psia Kość)


Przeczytaj także

 JA PACZE SERCEM, A TY? 31 marca 2020

Jak wygląda praca w jedynej organizacji w Europie, która skupia się na pomaganiu kotom niewidomym i niedowidzącym?

 ONI SĄ NA PTAK! 9 kwietnia 2020

Mówią prosto i pięknie, nie tylko o ptakach. Jak stowarzyszenie Ptaki Polskie pomaga nam na nowo odkryć piękno dzikiej przyrody?

 CZTERY PANCERNE I PSY 18 marca 2020
Mówią o sobie Cztery Pancerne, bo poświęcają się do granic, aby pomagać psom. O pracy w fundacji Psia Kość opowiada nam jedna z nich.