Pomocna dłoń dla Przyjaznej Łapy

Podopieczny Fundacji Przyjazna Łapa

Odratowany podopieczny Fundacji Przyjazna Łapa (źródło: Po Ludzku Do Zwierząt – Przyjazna Łapa)

24 kwietnia 2020

Psy, koty, lisy, ptaki, świnka morska, jeż i wiewiórka – pomagają każdemu, kto tej pomocy potrzebuje. Również potrzebującym i zatroskanym o zwierzaki opiekunom, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji.

Pod koniec 2019 roku zooplus zorganizował świąteczne akcje charytatywne, których celem było uzbieranie jak najwyższej kwoty pieniędzy na pomoc organizacjom działającym na rzecz zwierząt.* Udało się zebrać naprawdę niemałą kwotę – ponad 130 tys. zł! Została ona przekazana do 16 fundacji, po jednej w każdym województwie. Jedną z nich jest Fundacja Po Ludzku Do Zwierząt – Przyjazna Łapa z województwa lubelskiego. Rozmawiamy z prezes i z wiceprezes fundacji, Agnieszką Śniegocką oraz Karoliną Stępień.

Dzień dobry! Bardzo nam miło, że zgodziły się Panie na rozmowę z nami. Mogłyby Panie powiedzieć kilka słów o tym, jak to się stało, że założono Fundację Po Ludzku Do Zwierząt – Przyjazna Łapa?

Agnieszka Śniegocka: Dzień dobry. Oczywiście! Fundacja powstała z inicjatywy Fundatora i grona ludzi chętnych pomagać zwierzętom. Od samego początku był zamysł, aby Fundacja Przyjazna Łapa działała na rzecz zwierząt bezinteresownie, nie dla zysku. I tak też się dzieje. Poświęcamy swój wolny czas po pracy, walcząc o dobro zwierząt.

Rozumiem. Opowiedzą Panie, na czym polegają Wasze zmagania?

Karolina Stępień: Wygląda to tak, że odbieramy zgłoszenia – telefonicznie lub mailowo. Następnie w grupie decydujemy, kto i kiedy może zająć się tematem. Konkretnego dnia o umówionej godzinie jedziemy i działamy. Na co dzień przyjmujemy też prośby o wsparcie od opiekunów zwierząt, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji. Uzyskujemy wszelkie potrzebne dokumenty i podejmujemy decyzje odnośnie tego, komu i w jaki sposób pomóc.

Czy w takiej pracy jest coś, co stanowi wyjątkowe wyzwanie?

K.: Przede wszystkim w przypadku Fundacji Po Ludzku Do Zwierząt – Przyjazna Łapa nie jest to praca. To pasja i ogromna miłość do zwierząt. W fundacji wszyscy działamy charytatywnie, w wolnych chwilach po pracy. Chyba największym wyzwaniem jest właśnie pogodzenie życia rodzinnego, pracy zawodowej i wyjazdów na interwencje.

A.: Mamy w roku momenty, gdy dosłownie brakuje nam doby. W 2019 roku interweniowaliśmy ponad 120 razy. Czyli średnio co trzeci dzień ruszaliśmy w drogę.

To faktycznie bardzo dużo! Ale przecież bardzo dobrze sobie radzicie…

A.: Musimy! Chcemy. Jesteśmy grupą ludzi pełną chęci i sił do działania, by nie tylko zwierzętom, ale również ich opiekunom żyło się lepiej. Nasze grono jest zróżnicowane, jedni mają 18 lat, drudzy 30–40. Wszyscy z nas pracują zawodowo, mamy w ekipie księgową a nawet pośrednika nieruchomości!

K.: Dokładnie, ale mimo różnic jesteśmy zgraną paczką o wspólnym, ważnym celu, który nieustannie nas motywuje.

Tym celem jest pomoc zwierzakom. Zapytam wobec tego, czy mogą nam Panie opowiedzieć jakąś szczególnie bliską Waszym sercom historię ocalonego podopiecznego?

A.: Tak naprawdę wszystkie nasze zwierzaki są nam bliskie, a każde z nich ma inną historię. Jednakże najmocniejszą rysę na sercu zostawiają te najbardziej skrzywdzone przez los. Są to na przykład koty, które straciły oczy w wyniku kociego kataru, psiak, który stracił łapkę w wyniku wypadku, psiak z nowotworem na pyszczku, czy psi szkielet przywiązany do budy.

K.: Godną wspomnienia jest na pewno historia Reksa, 10-letniego owczarka niemieckiego, który całe życie spędził w betonowej komórce, spał we własnych odchodach na gołej ziemi i jadł okazyjnie... W momencie odbioru przez naszą fundację Reks był w stanie agonalnym. Wychudzony, miejscami łysy, skóra schodziła z niego płatami. Pies chodził w kółko, bo inaczej nie potrafił, łapczywie rzucał się na wszystko, co sądził, że da radę zjeść, rzucał się nawet na wodę.

Przeszedł przez piekło…

K.: Okrutne.

Ale daliście radę go uratować, prawda?

A.: Na szczęście tak. Dzięki pracy naszej fundacji oraz lekarzy weterynarii po miesiącu pies nie przypominał dawnej bidy słaniającej się na łapach. Znaleźliśmy mu nowy dom, w którym ma raj na ziemi. Reks pięknie nauczył się chodzić, nawet bez smyczy, nauczył się bawić i przede wszystkim kochać człowieka i mu ufać.

K.: Gdy Reks odjeżdżał do nowego domu, wszyscy płakaliśmy. Tęsknimy za nim bardzo, ale mamy też cudowny kontakt z jego nową rodziną i wiemy, że otrzymał nowe lepsze życie, na jakie zasługiwał od dawna.

Wspaniale to słyszeć. Dziękuję, że podzieliły się Panie z nami tą historią. Trafiają do Was głównie psy?

A.: Psy i koty, ale oprócz zwierząt domowych trafiają nam się również przypadki zwierząt nietypowych. W Fundacji Po Ludzku Do Zwierząt – Przyjazna Łapa były też już lisy, ptaki, świnka morska skinny, jeż oraz wiewiórka.

To ciekawa gromadka! Proszę jeszcze powiedzieć naszym czytelnikom, na co przeznaczyliście lub planujecie przeznaczyć podarowane przez zooplus datki? Czy wpłynęły one jakoś na życie Waszej Fundacji?

A.: Darowiznę przyznaną przez zooplus na bieżąco przeznaczamy na pomoc naszym podopiecznym. Opłacamy faktury za ich leczenie, zakupujemy karmy potrzebującym zwierzętom oraz poprawiamy warunki bytu zwierząt z interwencji. Często zamiast odbierać zwierzę biednemu właścicielowi, wystarczy mu trochę pomóc. Spotykamy się z ludźmi, którzy kochają swoje zwierzęta, jednak sytuacja finansowa nie daje im możliwości zakupu karmy i karmią je na przykład namoczonym chlebem. Wówczas my staramy się odpowiednią karmę takiej osobie przekazać.

To naprawdę piękna inicjatywa!

K.: W naszych rejonach na pewno wyróżnia nas to, że pomagamy zwierzętom będącym pod opieką osób w trudnej sytuacji życiowej. Wspomagamy poprzez poprawę warunków bytowych, zakup bud, karmy, opłacamy leczenie zwierząt, gdy wiemy i mamy odpowiednie potwierdzenie, że opiekunowie tych zwierząt naprawdę znajdują się w trudnej sytuacji życiowej.

A.: Wielu ludzi jednego dnia ma wszystko, na drugi zostaje z niczym. Przy sobie często ma jedynie tego ukochanego czworonoga, ale nawet to potrafi się skomplikować. My takim ludziom i ich zwierzakom pomagamy. Bo tak naprawdę często są zdani tylko sami na siebie.

Pomagacie w naprawdę piękny sposób. A czy Wam można jakoś pomóc?

A.: Fundację Przyjazna Łapa można wspomóc na przykład, przekazując nam dobrej jakości karmę dla psów i kotów. Można również wpłacać darowizny na konto bankowe, nr 22 2030 0045 1110 0000 0314 0860, a także przekazać 1% podatku, wpisując nasz nr KRS 0000419201. Zachęcamy również do bycia domem tymczasowym dla naszych zwierzaków, tych nam naprawdę brakuje.

K.: Jeśli ktoś chce do nas dołączyć, niech śmiało dzwoni lub pisze! Szukamy osób z Puław i okolic, pełnoletnich i najlepiej zmotoryzowanych. No i oczywiście kochających zwierzęta! Wszyscy w Fundacji jesteśmy w przyjacielskich stosunkach, więc im nas więcej tym lepiej. Zapraszamy!

Nam pozostaje w takim razie tylko również zachęcić do pomocy! Dziękuję Paniom bardzo za rozmowę.

*W listopadzie i grudniu 2019 roku zooplus zorganizował świąteczną akcję charytatywną na rzecz zwierząt. Kupując produkty marek Wolf of Wilderness, Purizon, Concept for Life, Wild Freedom i zoolove, klienci sklepu przekazywali część pieniędzy organizacjom prozwierzęcym. W Polsce w ramach akcji zebrano ponad 130 tysięcy złotych. Pieniądze trafiły do 16 fundacji w całym kraju – każda otrzymała pomoc w wysokości 8249,06 złotych. Więcej informacji: TUTAJ

Podopieczny Fundacji Przyjazna Łapa podopieczny Fundacji Przyjazna Łapa Podopieczny Fundacji Przyjazna Łapa
Podopieczny Fundacji Przyjazna Łapa Podopieczny Fundacji Przyjazna Łapa Podopieczny Fundacji Przyjazna Łapa

Podopieczni Fundacji (źródło: Po Ludzku Do Zwierząt - Przyjazna Łapa)

Przeczytaj także

koty z fundacji JOKOT w wiklinowej budce WIOSNA Z JOKOTEM 1 marca 2020

JOKOT dołącza do programu charytatywnego zoolove. Od marca do kwietnia, kupując w zooplus, można pomagać tej fundacji.

 CZTERY PANCERNE I PSY 18 marca 2020
Mówią o sobie Cztery Pancerne, bo poświęcają się do granic, aby pomagać psom. O pracy w fundacji Psia Kość opowiada nam jedna z nich.
 IDŹ DO MRUCZARNI I PRZYTUL KOTA 17 kwietnia 2020

Pomagają nawet tym kotom, którym inni nie dawali szans. Robią wszystko, co w ich mocy, by odmienić ich los. Karmią, leczą i… przytulają.