„Ja pacze sercem”, a Ty?

Kotka Nina z uszkodzonym okiem (źródło: Ja Pacze Sercem, Monika Małek)

31 marca 2020

Zaczęło się od niewidomej Mgiełki. Dziś pomagają kotom w całej Polsce. Jak wygląda praca w fundacji Ja Pacze Sercem, jedynej organizacji w Europie, która skupia się na pomaganiu kotom niewidomym i niedowidzącym?

Od jakiegoś czasu kontaktujemy się z organizacjami, które zostały obdarowane w ramach kampanii świątecznej zooplus.* Jedną z nich jest fundacja Ja pacze sercem z województwa wielkopolskiego, która otacza opieką niewidome koty. O życiu fundacji, jej pracy, potrzebach, sukcesach i trudach opowiada Joanna Piotrowska–Wojczak, prezes fundacji.

Pani Joanno, zawsze na początku zadaję pytanie o to, skąd wziął się pomysł, żeby założyć fundację, i jaka była historia jej powstania. Wiem, że Pani podopieczni są bardzo szczególni – to niewidome koty. Jak to się stało, że zajęła się Pani właśnie nimi?

Jeszcze jako osoba prywatna zajmowałam się prowadzeniem domu tymczasowego dla kotów. Przygotowywałam je do nowego, lepszego życia, dzięki czemu trafiały do domów stałych. Któregoś razu dowiedziałam się, że w łódzkim schronisku pojawiła się niewidoma kotka – na prężnie działającym Forum „Miau” dostałam pytanie, czy mogłabym jej pomóc. Przestraszyłam się, miałam w domu dwa duże psy, piętra połączone schodami i nie wiedziałam, czy niewidomy kot będzie w stanie poradzić sobie w takich warunkach…

Domyślam się, że kotka jednak trafiła do Pani domu?

Tak! Wolontariuszki ze schroniska powiedziały, że to będzie dla niej lepsze niż życie w klatce, na którą w schroniskach „ślepaczki” skazane są zawsze, bo nie poradziłyby sobie na wybiegach ogólnych. I tak pojawiła się w moim domu Mgiełka – pierwsza niewidoma kotka.

Co było dalej? Obawy okazały się słuszne i pojawiły się jakieś trudności?

Otóż, największą trudnością okazał się mój strach przed nieznanym. Wydawało mi się wtedy, że opieka nad kotem niewidomym będzie bardzo szczególnym wyzwaniem, któremu nie uda mi się sprostać. Bałam się wszystkiego – że spadnie ze schodów, że wystraszy się mojego psa… Okazało się jednak, że nie mając pojęcia, jak wygląda świat takich kotów, posługiwałam się stereotypami. To właśnie Mgiełka nauczyła mnie tego, że większość przeszkód i trudności jest tak naprawdę w nas, a po czasie, gdy przestajemy się obawiać, możemy nawet zapomnieć, że nasz ukochany kot nie widzi. To ona sprawiła, że zaczęłam interesować się sytuacją niewidomych kotów, wyszukiwać o nich jak najwięcej informacji i, że je pokochałam. Zrozumiałam, w jak wyjątkowo złej sytuacji znajdują się koty niewidome, jak bardzo potrzebują pomocy.

Czy ktoś Panią wspierał w udzielaniu tej pomocy kotom?

Zorganizowałam grupę pozytywnych wariatów (najcudowniejszych wolontariuszy na świecie!), których połączył jeden cel – pomaganie kotom, które do niedawna uznawane były za niewarte pomocy, często nawet przez lekarzy weterynarii, bo nie rokują, bo to kaleki, bo po co mają się męczyć.

I postanowiliście wspólnie założyć fundację?

Tak, w 2016 roku została powołana do życia fundacja Ja Pacze Sercem. Od końca 2014 roku działaliśmy jako nieformalna grupa, ale ogrom wyzwań utwierdził nas w tym, że „ślepaczki” potrzebują własnej organizacji. Jesteśmy jedyną fundacją powołaną dla kotów niewidomych i niedowidzących w Europie. Wszyscy działamy charytatywnie i, mimo że reprezentujemy różne profesje a nawet pokolenia, łączy nas bezbrzeżna miłość do kotów i ogromna determinacja w niesieniu im pomocy!

Pomagacie wyłącznie kotom niewidomym?

Zdarza się, że trafiają do nas koty, które widzą. Jeśli jedziemy na interwencję do ślepych zwierzaków i znajdujemy w strasznych warunkach również koty widzące, oczywiście ich nie zostawiamy. Jednak naszym głównym założeniem jest ratowanie kotów niewidzących, dawanie im domów tymczasowych i przygotowywanie do życia w nowych rodzinach.

O ile wiem, zajmujecie się też edukacją…

Tak, drugim, bardzo ważnym aspektem naszej działalności jest odczarowywanie stereotypów, mówiących, że kot niewidomy, to kot kaleki, który się męczy i, dla którego jedyną szansą na przerwanie cierpienia jest eutanazja. To nieprawda, dlatego „wyciągamy takie ociemniałe koty z ciemności” i pokazujemy, jak fantastycznie mogą sobie radzić w dobrym domu.

Siedziba fundacji jest w Poznaniu. Podejrzewam jednak, że nie tylko w województwie wielkopolskim żyją koty, których sytuacja wymaga natychmiastowej interwencji?

Zgadza się. Nasze działania ratownicze obejmują całą Polskę. Jest to ogromne wyzwanie, zwłaszcza, że cel, jaki sobie postawiliśmy to udzielenie pomocy każdemu bezdomnemu kotu niewidomemu czy niedowidzącemu, który zostanie do nas zgłoszony. Zawsze, bez wyjątku.

To nad wyraz ambitny cel. Skąd najczęściej napływają zgłoszenia?

Różnie – ze schronisk dla bezdomnych zwierząt, z gabinetów weterynaryjnych i oczywiście od osób prywatnych, które znalazły „ślepka” i nie są w stanie się nim zająć. Większość zwierzaków trafia pod bezpośrednią opiekę naszych domów tymczasowych, choć czasami wystarczy, że wesprzemy osobę prywatną merytorycznie i finansowo.

I kotek znajduje dom od razu? Wspaniale! A jak wyglądają Wasze domy tymczasowe?

W tej chwili mamy 15 czynnie działających domów tymczasowych. Nie mamy kociarni – nie bylibyśmy w stanie ich prowadzić, bo działamy w różnych miejscach, a wolontariusze mieszkają w różnych miastach. Poza tym koty niewidome doskonale czują się właśnie w domach, dlatego staramy się im stworzyć takie warunki, jakie będą miały już po adopcji do domu stałego. Od początku są więc współtowarzyszami naszego życia.

Wolontariuszy nie bolą rozstania z podopiecznymi, którymi się opiekowali?

To zawsze są duże emocje. Zdarza się więc, że ktoś po wzięciu do siebie kota „na tymczas” adoptuje go i nie może już dalej pomagać – na przykład z braku miejsca. Fundacja ma jednak silny trzon – grupę osób, dla których najważniejsze jest dobro zwierząt. Wiemy przecież, że na ratunek czekają kolejne bezdomne ślepaczki i to pozwala nam unieść ból związany z rozstaniami. Fantastyczni wolontariusze to naprawdę wielki skarb, przywilejem jest dla mnie możliwość poznawania takich ludzi.

Działacie charytatywnie, ale przecież leczenie kotów na pewno nie jest tanie…

Tak! Niestety pomoc kotom wymagającym interwencji okulistycznej kosztuje – problemy ze wzrokiem często wynikają z chorób ogólnoustrojowych, takich jak zaburzone funkcje tarczycy, cukrzyca, nadciśnienie tętnicze i tak dalej. Naszym zadaniem jest więc diagnostyka, leczenie i przygotowanie do adopcji. W tej sytuacji nie do przecenienia w naszych działaniach jest świat wirtualny. Przez Internet otrzymujemy mnóstwo wsparcia od darczyńców. Bez nich fundacja nie mogłaby istnieć. Ludzie wspierają nas darowiznami, biorą udział w naszych kiermaszach, biblioteczkach. Jesteśmy za to wszystkim przeogromnie wdzięczni. Tak, jak Państwu!

Pani Joanno, to dzięki naszym niezawodnym klientom mogliśmy Wam pomóc! Mogłaby im Pani nakreślić, na co został lub zostanie przeznaczony datek?

Nieprawdopodobną pomoc, jaką uzyskaliśmy od Państwa, dzięki klientom i sponsorom sklepu zooplus, przeznaczyliśmy na zabiegi enukleacji m.in. u Tweetie, Trzech Muszkieterów i Rudzi, odseparowania powiek u Kajtusia, badania głowy rezonansem magnetycznym i badanie płynu rdzeniowo-mózgowego u „neurologicznego” Wagnera i Nikifora, na ich hospitalizację i walkę o życie. Nie wiem nawet, jak podziękować za tak niesamowite dla nas wsparcie.

Bardzo się cieszymy, że mogliśmy pomóc! Pani Joanno, czy na koniec ma Pani jakiś apel do czytelników?

Zapraszamy do nas każdego, kto chciałby pomóc! By zostać wolontariuszem fundacji, wystarczy do nas zadzwonić: 500383928 lub napisać: japaczesercem@gmail.com. Proszę mi wierzyć, że wypełnianie ciemnych światów kotów niewidzących kolorami miłości i poczucia bezpieczeństwa jest czymś niezwykłym! Te istoty patrzą sercem, a my uczymy się tego od nich!

*W listopadzie i grudniu 2019 roku zooplus zorganizował świąteczną akcję charytatywną na rzecz zwierząt. Kupując produkty marek Wolf of Wilderness, Purizon, Concept for Life, Wild Freedom i zoolove, klienci sklepu przekazywali część pieniędzy organizacjom prozwierzęcym. W Polsce w ramach akcji zebrano ponad 130 tysięcy złotych. Pieniądze trafiły do 16 fundacji w całym kraju – każda otrzymała pomoc w wysokości 8249,06 złotych. Więcej informacji: TUTAJ

podpieczni fundacji (źródło: fundacja Ja Paczę Sercem, Monika Małek)


Przeczytaj także

 „ZNALEŹLIŚMY DOMY DLA 818 KRÓLIKÓW" 26 marca 2020

Udzielanie porad i edukacja, procedury adopcyjne i właściwy dobór królika do przyszłego właściciela – to główne cele fundacji Przygarnij Królika

 CZTERY PANCERNE I PSY 18 marca 2020
Mówią o sobie Cztery Pancerne, bo poświęcają się do granic, aby pomagać psom. O pracy w fundacji Psia Kość opowiada nam jedna z nich.
 ONI SĄ NA PTAK! 9 kwietnia 2020

Mówią prosto i pięknie, nie tylko o ptakach. Jak stowarzyszenie Ptaki Polskie pomaga nam na nowo odkryć piękno dzikiej przyrody?